
Kilka lat temu, kiedy jeszcze mieszkałam w Krakowie i byłam młodą mamą, w trakcie spaceru z maleńką jeszcze Aurą, na swojej drodze spotkałam pewną dziewczynę. Szła chodnikiem z naprzeciwka. Była to bardzo ładna dziewczyna, ale nie to sprawiło, że pamiętam ją do dzisiaj. Nieznajoma miała niespotykany kolor włosów. Taki piękny, głęboki, nieoczywisty brąz. Nie za ciemny i nie za jasny, wyrazisty, czekoladowy, no śliczny. Taki wręcz nierzeczywisty i ciężko mi stwierdzić, czy był dziełem natury, czy może fryzjera. Nigdy wcześniej i nigdy później nie widziałam takiego koloru na żywo i tak naprawdę nie potrafię go nazwać, ale cały czas mam go w pamięci.
Czytaj dalej →