Krem do zadań spcecjalnych ;)!

Krem o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć jest bardzo niepozorny, kupiłam go w sklepie w czasie zakupów spożywczych. Pomyślałam ze przyda się na ewentualne oparzenia po słoneczne i na wysuszoną skórę zarówno dla mnie jak i dla dzieci. Na początku ani przez chwilę nie pomyślałam, żeby go nałożyć także na twarz. Moja skóra twarzy jest bardzo kapryśna, praktycznie żadna pielęgnacja nie jest dla niej idealna, a o idealnym kremie to już w ogóle nie ma mowy. Kosmetyki do cer tłustych nie zawsze się sprawdzają bo zwykle wysuszają co jeszcze bardziej wzmaga wydzielanie sebum i świecenie. Czasem moja buzia wygląda znośnie, a czasem skóra jest zmęczona, podrażniona i mam wrażenie, że i tłusta i sucha jednocześnie. Zwykle wtedy gratisowe są także wypryski i chociaż wiem, że nie wolno 🙂 czasem uda mi się coś rozdrapać, co niestety jeszcze pogarsza jej stan. Ostatnio w takiej właśnie sytuacji użyłam ZIAJA Krem łagodzący 10% D-panthenolu, bo nie miałam już pomysłu co może mi pomóc, zresztą pomyślałam sobie, że gorzej i tak już nie będzie :). Jak było dowiecie się z dalszej części recenzji ;).

Zakupy z DM część druga – pielęgnacja :).

Ostatnio pokazywałam Wam trzy paletki cieni kupione w DM. Razem z nimi przybyło mi też kilka kosmetyków pielęgnacyjnych i chciałabym je Wam pokazać :). Większość to kosmetyki Balea i jeden z Alverde. Cieszą mnie tym bardziej, że nigdy wcześniej żadnego z nich nie używałam.

Na ratunek cerze z problemami, czyli za co lubię Effaclar DUO…

 


Pewnie myślicie, że to nic wielkiego znaleźć dobry krem :). Zaznaczam dobry, nie cudowny, wspaniały, czy taki, który by się chciało kupić ponownie. Dla mnie nie jest to prosta sprawa. To jasne, że każdy chciałby mieć kosmetyk, z którego byłby po prostu zadowolony. Firmy prześcigają się w produkcji cudownych kremów. Oczywiście wszystkie polepszają wygląd cery, dzięki nim wypryski znikają, a skóra jest idealnie gładka i matowa. Tylko niestety nie moja. Mam cerę mieszaną, wrażliwą, kapryśną 🙂 ze świecącą strefą T, a od jakiegoś czasu także trądzikową i potrzebowałam kremu, który by sobie z tym poradził. Po przeczytaniu wielu opinii wybór padł na Effaclar Duo i jak się możecie się domyślać – nie zawiodłam się 🙂.

Moja rosyjska fascynacja i nie do końca zgrany duet…

Na rosyjskie kosmetyki natknęłam się na jednym z blogów i od razu zapragnęłam je mieć. Skusiły mnie swoim dobrym składem, tym ze nie zawierają parabenów, a za to  ekstrakty i olejki. Zdecydowałam się na krem matujący na dzień i detox na noc do skóry mieszanej i tłustej, z serii Baikał. Musze dodać, że w tym czasie moja skóra była w  kiepskim stanie. Zmęczona, przesuszona i trądzikowa. Moją największą zmorą jest świecenie się strefy T. Doszło do tego, że bałam się użyć jakiegokolwiek kremu bo po każdym było tylko gorzej.

Czytaj dalej