Kallos Placenta maska z wyciągiem z łożysk roślinnych ? Kallos to, czy nie Kallos?

Pinterest

Maska Kallos Placenta glowlifestyle.pl-003

Maskę Kallos Placenta kupiłam kilka miesięcy temu. Byłam lekko zdziwiona kiedy zobaczyłam kilka sztuk na półce w sklepie, gdzie zwykle robiłam zakupy spożywcze. Obecnie dobijam już do dna opakowania przyszła, więc najwyższa pora, żeby Wam o niej opowiedzieć. Wcześniej miałam okazję używać tylko wersji mlecznej i marchewkowej obie były całkiem fajne. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdziła się zielona wersja zapraszam :).

Od producenta:

Krem z wyciągiem z łożysk roślinnych jest specjalnym kremem bogatym w białka, aminokwasy i witaminy. Dzięki specjalnemu składowi włosy stają się mocne i łatwe w pielęgnacji. Jest polecany szczególnie do włosów rozjaśnionych oraz suchych i łamliwych. jest specjalnym kremem bogatym w białka, aminokwasy i witaminy. Dzięki specjalnemu składowi włosy stają się mocne i łatwe w pielęgnacji. Jest polecany szczególnie do włosów rozjaśnionych oraz suchych i łamliwych.

Skład:

Kallos placenta glowlifestyle.pl

Jak kosmetyk sprawdził się u mnie?

Maskę kupiłam w wielkim litrowym opakowaniu, kosztowała około 15 zł. Myślałam, że takiej pojemności nigdy nie uda mi się zużyć zwłaszcza, że nie był to jedyny kosmetyk tego typu w mojej łazience.

Maska Kallos Placenta glowlifestyle.pl

Jednak w chwili obecnej maska dobija dna co jak się możecie domyślić, dość dobrze o niej świadczy. Przez to, że opakowanie jest takie dużo, jest trochę nieporęczne. Szczególnie kiedy maski jest już mało i trzeba sięgać do dna słoika ciężko ją wydobyć.

Maska Kallos Placenta glowlifestyle.pl-001

Przyczynia się też do tego konsystencja kosmetyku, która jest dość rzadka i lejące. Trzeba uważać przy nakładaniu, bo ścieka z ręki. Sama maska jest biała, lekko perłowa i ma delikatny jakby troszkę ziołowy zapach.

Maska Kallos Placenta glowlifestyle.pl-002

Na moim opakowaniu nie ma niestety ani słowa w języku polskim, więc dopiero w domu mogłam sprawdzić co dokładnie kupiłam. Okazało się, że zielona wersja to krem z wyciągiem z łożysk roślinnych, bogaty w białka, aminokwasy i witaminy. Jest przeznaczony przede wszystkim do włosów rozjaśnionych, a także suchych i łamliwych. Trafiłam w dziesiątkę, bo w tamtym okresie moje włosy były rozjaśniane po podpalanym ombre, które im zafundowałam.

Maska Kallos Placenta glowlifestyle.pl-004

Kallos Placenta to raczej lekka maska z powodzeniem można ją wykorzystywać nawet do mycia włosów, co ja nieraz robiłam i sprawdzała mi się w tej roli bardzo dobrze. Nie jestem przekonana, czy poradzi sobie z rozjaśnianymi mocno przesuszonymi włosami, przynajmniej jeśli chcielibyśmy stosować ją solo, natomiast jeśli sporządzimy z niej serum olejowe to już jest całkiem nieźle. Teraz kiedy ścięłam rozjaśniane końce i moje włosy są w miarę zdrowe, maska sprawdza mi się rewelacyjnie i z powodzeniem mogę ją stosować samą bez dodatków oleju. Dzięki temu, że jest dość lekka mogę ją nakładać nawet na skórę głowy, bo nie obciąża włosów, nie powoduje swędzenia i nadmiernego przetłuszczania. Fajnie mi się sprawdzała, kiedy w ostatnim czasie stosowałam bardziej naturalne szampony, a moje włosy są po nich sztywne i sianowate, Maska Kallos Placenta całkowicie niweluje ten efekt. Już kiedy nałożymy ją na mokre włosy od razu było czuć że stają się bardzo mięciutkie, zupełnie inne w dotyku. Efekt nie mija po spłukaniu maski. Włosy są sypkie, lejące i ładnie błyszczą. Wyglądają na zdrowe i zadbane.

Podsumowują Kallos Placenta to dość lekka maska, która sprawdzi się dobrze do włosów normalnych niezbyt zniszczonych, można ją nakładać na skórę głowy lub używać do mycia włosów, bo ich nie obciąża. W przypadku włosów zniszczonych, rozjaśnianych lepiej sporządzić z niej serum olejowe, bo solo maska jest zbyt słaba. Ma ogromne litrowe opakowanie jest tania i dość wydajna, trzeba jej jednak nakładać dość sporo. Uważam że warto się na nią skusić.

Zastanawia mnie jedna sprawa, bo do tej pory byłam pewna że posiadam maskę Kallosa, jednak nigdzie na opakowaniu widzę takiej informacji. W internecie są różne wersje maski, ktoś się może orientuje jak jest naprawdę?

Bardzo jestem ciekawa jakie maski Kallosa należą do waszych ulubionych? 

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
  • Serical Placenta ! 🙂 Nie ma nic wspólnego z Kallosem. A nawet pochodzi z zupełnie innego kraju.

    • No właśnie coś mi nie pasowało, ale wyświetla się w wyszukiwarkach jako Kallos :D. Dzięki dobrze wiedzieć 🙂

    • Oooo… Czaiłam się ostatnio na kosmetyki Kallos, warto wiedzieć, czego unikać. Post jak w czas! 🙂

  • ja z tą maską męczę się już długi czas i mam nadzieję, że już niedługo zużyję ją i będę mogła zabrać się za inne maski co mam 🙂

    • Zrób z niej serum olejowe☺

  • To nie Kallos, tylko Serical – na opakowaniu jest jak byk 😉
    Nie wiem skąd powszechne nazywanie tej maski i Latte Kallosem

    Kallos jest dystrybutorem

    • Widzę, widzę dzięki za wyjaśnienie☺

  • Ja używam jej właśnie z olanym olejek zazwyczaj 🙂

    • Z olejem jest znacznie lepsza 🙂

  • ja jeszcze nie miałam żadnej maski z tej firmy

    • Kasia musisz nadrobić 🙂

  • Kupiłam kiedyś maskę Kallosa i mordowała ją długo. Byłam zadowolona, no ale ile można zużywać ten litr :))

    • Trzeba używać tak jak ja, czyli bardzo hojną ręką ;). Niestety i tak długo schodzi 🙂

  • Uwielbiam te maski 🙂 Jak dla mnie pomimo sylikonów dają włosom miękkość i jestem z nich bardzo zadowolona. 🙂

    Pozdrawiam serdecznie, Ola.
    lightbeige.blogspot.com

  • Też miała Kallosa – bardzo fajnie nawilża, włosy są po niej takie mięciutkie i nawet nie elektryzują się (a miałam z tym ogromny problem). Także polecam 🙂