DKNY Be Delicious intense – moje ulubione zielone jabłuszko ;).

DKNY Be Delicious intense glowlifestyle.pl-006

DKNY Be Delicious intense to jedne z tych perfum, po które sięgam nie zależnie od pory roku. Tak samo dobrze sprawdzają się jesienią, zimą jak i teraz kiedy wiosna coraz bliżej. Znalazły się nawet wśród moich ulubieńców sierpnia, więc i w lecie dają się lubić. Dawno temu używałam wersji klasycznej, a kilka miesięcy temu znowu do nich wróciłam, zdecydowałam się jednak wersję intense . Ja wiem, że popularne, oklepane i podrabiane, ale mnie to w sumie nie przeszkadza, są piękne i tak naprawdę perfumy na każdej osobie pachną inaczej, Be Delicious na mnie pachnie wyjątkowo dobrze;).

Czytaj dalej

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Ostatnie zdobycze :) czyli zakupy muszą być ;).

Notka z denkiem już była, ale nie było żadnych nowości. Muszę to koniecznie nadrobić, bo jeszcze pomyślicie, że nic nie kupiłam w tym miesiącu ;). Nie ma może tego wiele, jednak moja kosmetyczka wzbogaciła się o parę drobiazgów.

 

Czytaj dalej

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Ulubione w czerwcu :).

Jak co miesiąc przyszła pora, żeby napisać o ulubieńcach. W czerwcu na to miano zasłużyły  trzy kosmetyki. Pojawią się także i niekosmetyczni ulubieńcy myślę, że nie tylko moi. 🙂
  •  Elmex  Sensitive Plus- pasta do zębów, chroni szyjki zębowe przed próchnicą oraz nadwrażliwością.  Mimo, iż mam problem z nadwrażliwością zębów, a dokładniej szyjek zębowych, do tej pory wybierałam wybielające pasty do zębów. Jakoś nie wierzyłam, że pasta poradzi sobie z nadwrażliwością, do czasu kiedy nie użyłam zielonego elmexu. Ku mojemu zdziwieniu zadziałał praktycznie od pierwszego użycia i tym właśnie zagwarantował sobie miejsce w ulubieńcach czerwca.

    • Dior Addict Lipstick Diorkiss w kolorze 578 – pomadka do ust.  Przede wszystkim pomadka ma piękny kolor, który doskonale pasował mi w słoneczne, upalne dni. Jako, że tych upalnych dni nie było w czerwcu znowu tak wiele, kolor był świetny także i na te chłodne i deszczowe ;). Ma cudowne opakowanie, które w zależności od kąta padania światła mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Pomadka ma bardzo przyjemną kremową konsystencję, przez co świetnie się rozprowadza, nie podkreśla suchych skórek i nie waży się na ustach. Ma przyjemny, jednak mało wyczuwalny zapach. Kolor pomadki wydaje się bardzo mocny, ale w rzeczywistości po nałożeniu na usta, uzyskujemy delikatny brudny róż. Daje ona bardzo fajne błyszczące wykończenie, prawie jak po użyciu błyszczyka.

     

       

      • Clarins Eau Ressourcante- woda relaksująca do ciała o działaniu aromaterapeutycznym. Dla mnie to świetna mgiełka do ciała, cudowna na upalne dni. Łączy w sobie nuty cytrusowe, kwiatowe i moje ulubione ziołowe, z drewnem cedrowym. Jest bardzo kobieca, miękka, satynowa, wyrafinowana, a jednocześnie odświeżająca, kojąca i relaksująca. Nie ma w sobie zadziorności, tylko otula luksusowym, jedwabnym woalem. Nie zawiera alkoholu. Używałam jej z takim przejęciem, że zostało mi już tylko parę kropel. I co ja zrobię jak się skończy?! Zwłaszcza, że cena nie zachęca do ponownego zakupy, a i ja ciągle bym chciała czegoś nowego, czego jeszcze nie próbowałam. Podpowiedzcie jakie są Wasze ulubione mgiełki do ciała? Może znajdę coś co i mi się spodoba.

      Na koniec jak już obiecałam niekosmetyczni ulubieńcy tego miesiąca, chyba się ze mną zgodzicie, że nie tylko moi 😉 ?

        Share and Enjoy

        • Facebook
        • Twitter
        • Delicious
        • LinkedIn
        • StumbleUpon
        • Add to favorites
        • Email
        • RSS

        Ulubione perfumy Dior, Chanel, Givenchy.

        Perfumy wielbię miłością dozgonną :D, ale nie zawsze tak było. Kiedyś dawno, dawno temu… tak dawno, że wyparłam już te czasy z pamięci, nie używałam perfum i o zgrozo wydawały mi się one zbędnym dodatkiem. Miałam jednak to szczęście, że na mojej drodze pojawiła się dobra dusza, która mnie olśniła w tej kwestii. Cierpliwie opowiadała, pokazywała, zmuszała 😉 do testowania. Były takie zapachy, które od razu skradły moje serce – Chanel Chance, Un Jardin Sur le Nil Hermesa, Nina Ricci oraz takie, których musiałam się nauczyć, oswoić i przyzwyczaić – Jil Sander, Miss Dior Cheri, Dior Addict. Były też takie, które mimo iż bardzo drogie i bardzo chwalone, na mnie nie zrobiły wrażenia – Micallef Les Exclusifs  Gaiac. Były też takie, które chciały mnie zabić :D, takiej migreny jak od Cerruti to ja nigdy nie miałam. Lubię zapachy charakterne, z pazurem. Takie, które dodają pewności siebie i sprawiają, że mimo iż mam na sobie top i dżinsy i tak czuję się jak milion dolarów ;).

        Czytaj dalej

        Share and Enjoy

        • Facebook
        • Twitter
        • Delicious
        • LinkedIn
        • StumbleUpon
        • Add to favorites
        • Email
        • RSS