Tego chciałabym się nauczyć… ale nie zawsze mi wychodzi :)

koktajl z pokrzywą glowlifestyle.pl

Tak czasem w życiu bywa, że czegoś bardzo chcemy, ale jakoś nie możemy się za to zabrać. Albo zabieramy się i nam nie wychodzi. Czemu tak się dzieje? Czasem może brakuje nam wiedzy, czasem umiejętności, innym razem cierpliwości, zwykle jednak tak naprawdę nam się nie chce. Jakie mamy wyjście w takiej sytuacji? Możemy odpuścić i nauczyć się z tym żyć, albo się nie poddawać i ciągle próbować.

Czytaj dalej

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Postanowienia, których miało nie być ;).

Miałam nie robić żadnych postanowień na Nowy Rok, bo przecież jak tylko o czymś powiem, to od razu mi się odechciewa tego robić. Z drugiej strony jednak warto robić plany i wyznaczać sobie cele do realizacji, więc się przełamałam i coś tam jednak zaplanuję :). Tylko mam zamiar zabrać się do tego w miarę rozsądnie i nie wyznaczać sobie zbyt wielu i zbyt trudnych do realizacji celów. Mam nadzieję, że dzięki temu łatwiej się z nimi uporam.


Moje postanowienia:

  1. Popracuje nad systematycznością, bo z tym mam spory problem, szybko się nudzę i ciągle sięgam po coś nowego.
  2. Zdecyduję się na pielęgnację odpowiednią do mojej cery (najlepiej jakiś zestaw) i będę się jej trzymać dopóki nie zużyje kosmetyków  do końca. Dam im szansę zadziałać.
  3. Wrócę do treningów przynajmniej 2 razy w tygodniu.
  4. Kupię w końcu pędzel do blendowania i nauczę się rozcierać cienie.
  5. Postaram się jeść zdrowo, wprowadzę do mojej diety więcej warzyw i owoców.
  6. Wrócę do picia Yerba Mate.
  7. Będę się więcej uśmiechać, mniej przejmować i bardziej cieszyć się z tego co mam :).
  8. Wybiorę się na prawdziwe wakacje, chociaż na chwilę.


 Trzymajcie za mnie kciuki :). Ja Wam życzę, żeby się Wam udało zrealizować wszystkie swoje plany, albo przynajmniej większość z nich.

Jak myślicie robienie takich postanowień ma sens, czy wręcz przeciwnie? Motywują Was one do działania, czy nie?

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Nie dajcie się jesiennej depresji – zacznijcie biegać ;)

Nie będę Wam kolejny raz marudzić, że w październiku znowu dopadły mnie choróbska, tym razem zapalenie zatok, antybiotyk i jak tu biegać? Więc nie biegałam, robiłam się za to, coraz bardziej zmęczona, przygnębiona i poirytowana. Byłam przekonana, że to przez to chorowanie (bo ileż można, no naprawdę!), ale koleżanka z którą biegam też zauważyła, że ma tak samo.  Nawet jeszcze gorzej bo dodatkowo przybyło jej trochę tu i ówdzie. Na szczęście na biadoleniu się nie skończyło i któregoś wieczora poszłyśmy po prostu biegać. Znalazłyśmy sobie nową fajną trasę, której przebiegnięcie zajmuje nam ok 30 minut. Muszę Wam powiedzieć, że humor zmienił mi się diametralnie. Zmęczenie i przygnębienie przeszło jak ręką odjął, a i zdenerwować mnie już nie tak łatwo.
Treningi październik:
– bieganie – 5 treningów
– rower stacjonarny – 2 treningi
– zumba dla amatorów-samouków – 1 trening
Może nie jest to wiele, ale już kolejny raz się przekonałam, że bieganie jest dobre na wszystko ;). Mam nadzieję, że w listopadzie pójdzie mi lepiej i że śnieg za szybko nie spadnie :).

A tak wyglądają moje buty po bieganiu ;), chodników u mnie niewiele, czasem trzeba biegać i w błocie :).


Jak sobie radzicie z jesienna chandrą? Ćwiczycie, czy macie inne sposoby?

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS

Treningi w lipcu – podsumowanie.

Postaram się co miesiąc, krótko podsumowywać moje zmagania z ćwiczeniami. Jak wiecie w poprzednich miesiącach nie miałam serca do sportu, ale jakoś się ogarnęłam i powoli wracam. Na początek wybrałam Aerobiczną 6 Weidera,  bo to ćwiczenia, które najwięcej mi dały. W dodatku są to dość proste w wykonaniu ćwiczenia, chociaż zwiększająca się liczba powtórzeń sprawia, że z każdym dniem jest coraz ciężej. Niestety są też strasznie nudne, ale ja się już przyzwyczaiłam.

Jeśli zaglądacie na mojego facebooka to wiecie, że musiałam je niestety przerwać.  Kręgosłup znowu dał mi się we znaki i nie pozwolił dokończyć treningów. Gdyby się udało byłby to czwarty raz. Mimo tego i tak jestem zadowolona bo dobrnęłam, aż do 25 dnia A6W. Potem parę razy pojeździłam na rowerze stacjonarnym, ale ostatecznie zdecydowałam, że będę biegać. Nie jest łatwo, bo ostatnio biegałam dwa lata temu, jednak bieganie podobno najlepiej wpływa na bóle kręgosłupa. W sierpniu planuję więc, tylko biegać zobaczymy co z tego wyjdzie.

Lipiec:

A6W – około 18 treningów
rower stacjonarny –  4 treningi
bieganie -5 treningów

Ciekawa jestem jak Wasze ćwiczenia w lipcu pochwalcie się w komentarzach 🙂 i trzymajcie kciuki, żeby mój kryzys ćwiczeniowy wreszcie minął na dobre.

A to gdyby ktoś się jeszcze zastanawiał po co biegać ;).

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS