Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu – organiczne i wegańskie :)

Pinterest

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Zawsze z dużą przyjemnością wracam do kosmetyków naturalnych, szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację twarzy i ciała. Przez ostatnie 3 miesiące miałam przyjemność testować Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu. Przyznam, że byłam go ogromnie ciekawa, bo po pierwsze firma jest mi kompletnie nieznana, a po drugie to kosmetyk dość drogi. Czy mi się sprawdził? Jeśli jesteście ciekawi, koniecznie czytajcie dalej.

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Serum dostajemy zapakowane w tekturowy kartonik, a sam kosmetyk znajduje się w butelce z grubego tworzywa, która na pierwszy rzut oka wygląda jak szklana. Design jest bardzo minimalistyczny i czysty w swej formie, tak aby od razu kojarzył się nam z kosmetykiem naturalnym.

Kosmetyk Yase to przede wszystkim składniki pochodzenia roślinno-mineralnego o natychmiastowym działaniu. Szczególną uwagę warto zwrócić na czynny ekstrakt rodochrozytu, który stymuluje syntezę kolagenu i ma właściwości relaksacyjne. Kosmetyk ma za zadanie odświeżać i pobudzać skórę do szybszej regeneracji.

W składzie serum znajdziemy także bogaty kompleks antyoksydantów zapobiegający powstawaniu zmarszczek, a obecność minerałów, zwłaszcza miedzi, działa na skórę detoksykacyjnie. Utrzymuje również równowagę lipidową oraz prawidłową elastyczność skóry. Zawiera także naturalny wyciąg z Ginkgo biloba, glukonolakton i olejek z mięty pieprzowej.

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Konsystencję serum ma bardzo przyjemną, lekko żelową. Bardzo łatwo się go rozprowadza, ale potrzebuje chwili, żeby się wchłonąć. W pierwszym momencie jest ciut lepkie na skórze. Natomiast po całkowitym wchłonięciu ten efekt znika, a skóra jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku.  Serum z ekstraktem z rodochrozytu ze względu na to, że jest to kosmetyk świeży i pozbawiony konserwantów należy przechowywać w lodówce, a jego termin ważności upływa po 3 miesiącach. Nie znajdziecie też w nim parabenów, sztucznych barwników, slilikonów i w ogóle zero syntetycznych składników. Wszystko naturalne i świeże.

Skład:

Aqua, Glycerin, Rhodochrosite Extract, Panthenol, Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum, Tocopheryl Acetate, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Limonene

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Nie pierwszy raz się spotykam z kosmetykiem, który trzeba przechowywać w lodówce. Kiedyś byłam zapalną naturomaniaczką i w mojej lodówce było mnóstwo półproduktów i ręcznie robionych kosmetyków.

Jednak odkąd mam dwie łazienki, bardziej ulubioną jest ta na górze przy sypialni i praktycznie odkąd ją mam to tutaj się kąpię i robię demakijaż. Lodówkę mam oczywiście w kuchni na dole i niestety zdarzało się tak, że nie chciało mi się już późną nocą biec po schodach do kuchni zęby się posmarować.

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Serum starczyło mi na nieco ponad dwa miesiące używania, stosowałam je najczęściej wieczorem, jednak rano też mi się zdarzało. Jednak kosmetyk ten zupełnie się nie sprawdza pod makijaż, bo cały podkład się roluje. Trzeba na niego nałożyć jakiś olejek albo treściwy krem, wtedy jest lepiej. Dla mojej skóry jednak tyle warstw to za dużo i szybko zaczynam się świecić.

Na noc często mieszałam je z olejkiem, bo wtedy potrzebuję czegoś bardziej treściwego i świetnie się spisywało, ale często stosowałam je także solo.

Pachnie pięknie miętą pieprzową, co bardzo uprzyjemniało mi jego używanie. Przy mojej mieszanej cerze dawało wystarczające nawilżenie, a przy tym pięknie koiło i uspakajało skórę.

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu

Warto także wiedzieć, że opakowanie można otworzyć i uzupełnić innym kosmetykiem.

Yase Serum z ekstraktem z rodochrozytu to kosmetyk w 100% naturalny, wegański, a nawet bezglutenowy. Jednak z wysoką jakością wiąże się także wysoka cena, bo 30 ml tego serum kosztuje 249 zł. Biorąc to pod uwagę sama bym go nie kupiła, bo można na pewno znaleźć o wiele tańsze serum, które będzie się spisywało podobnie.

Dajcie koniecznie znać, czy kojarzycie firmę Yase i czy miałybyście ochotę wypróbować takie naturalne serum?

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
  • Dosłownie przed chwilą czytałam o nim gdzieś indziej 🙂 Z tak oddaloną lodówką to faktycznie może być problematyczne 😀 Ja mieszkam w kawalerce i z kuchni do łazienki (na dwóch końcach mieszkania) mam kilka kroków haha 😀 Ale ogólnie to raczej wada 😛

    • No powiem ći że szczególnie w nocy to mi się już nie chce biegać 😀 także czasem bym wolała żeby wszystko było koło siebie, ale tylko czasem 😀

  • Ja liczyłam na coś lepszego ;/ U mnie sprawia, ze skóra jest taka szorstka ;/ Na dzień absolutnie się nie nadaje, na noc po połączeniu z olejami jest lepiej, ale bez szału ;/

    • No u mnie też na dzień nie bo się wszystko na nim masakrycznie roluje, chyba ze dasz grubą warstwę ciężkiego kremu ale wtedy u mnie błysk przechodzi sam siebie więc też odpada :D. Na noc włąśnie z olejami u mnie było ok, a i samo dawało radę, ale ja mam chyba bardziej tłustą skórę od ciebie.

  • U mnie bardzo fajnie współpracował z kremem Vianka na dzień w ten sposób, że minerały mi się nie ważyły – a na solo kremie niestety nie wyglądał makijaż zbyt dobrze. Niemniej jednak nie zauważyłam jakiś zdumiewiających zmian w trakcie jego stosowania, przez co, patrząc na cenę, wypada naprawdę słabo…

    • No właśnie u mnie też nie było wielkiego efektu wow ale trzeba przyznać ze cieszyłam się że traktuję swoją twarz czymś aż tak naturalnym 🙂

  • Ja go bardzo polubiłam i używam już drugie opakowanie 🙂

  • Oooo, zaciekawiłaś mnie tym, że opakowanie da się otworzyć, muszę pamiętać, żeby go nie wywalić!

  • Ewa Jurczak

    oooo muszę go spróbować!

  • Zatem i ja go nie kupię skoro można lepiej i taniej 🙂