Shakerowa maseczka Yasumi z komórkami macierzystymi z jabłoni szwajcarskiej :).

Shakerowa maska Yasumi

Shakerowa maseczka Yasumi znalazła się lutowym pudełku Shinybox o którym pisałam Wam tutaj: Moje pierwsze pudełko – Shinybox. Maseczki nie są ulubionym elementem mojej pielęgnacji nad czym bardzo ubolewam i zwykle muszą odleżeć swoje zanim nabiorę chęci, żeby je użyć. Szczególnie takie, które nie są gotowe i trzeba je rozrabiać samemu.

Co obiecuje producent:

Shakerowa maska Yasumi-001

Maska shakerowa z komórkami macierzystymi z jabłoni szwajcarskiej przeznaczona do każdego rodzaju cery. Komórki macierzyste z jabłoni szwajcarskiej chronią ludzkie komórki macierzyste i odbudowują zniszczoną z wiekiem strukturę skóry. Regenerują, liftingują, zwalczają oznaki i opóźniają proces starzenia się komórek skóry, pozostawiając młodzieńczy wygląd i witalność. Sorbitol intensywnie nawilża skórę, wiąże wodę na powierzchni naskórka i ogranicza jej parowanie, podnosząc poziom nawilżenia. Wygładza drobne zmarszczki, a także zapobiega wiotczeniu skóry.

Sposób użycia: Wlej do shakera 60 ml wody o temperaturze 20°C, wsyp zawartość saszetki i nałóż wieczko shakera. Wytrząsaj szybko i energicznie przez około minutę do otrzymania jednorodnej pasty. Maskę nałóż natychmiast na wybrane obszary. Pozostaw na skórze przez ok. 10 minut i zmyj. Jeśli chcesz zastosować maskę na jeden obszar (np. twarz lub dekolt), połącz połowę zawartości saszetki z połową podanej ilości wody.

Skład:

Shakerowa maska Yasumi-003

Jak kosmetyk sprawdził się u mnie?

Z maseczką shakerową spotkałam się pierwszy raz. Podchodziłam do niej jak pies do jeża, bo mi się wydawało, że będzie taka jak glinki czy algi, a takie maski o ile działają całkiem fajnie to nakładanie i zmywanie ich samemu jest nieco upierdliwe. Leżała sobie, więc ta maseczka, aż zerknęłam na jej opis i okazało się że jest ona liftingująca, że zwalcza oznaki i opróżnia proces starzenia, a także nawilża skórę i poprawia jej wygląd. Ostatnio męczy mnie przeziębienie i choroba odbija się też na mojej skórze, która jest podrażniona i wysuszona od ciągłego wycierania nosa. Postanowiłam więc poratować ją tą maseczką.

Zabrałam się za rozrabianie i okazało się, że proszek, który trzeba rozmieszać z wodą bardziej przypomina malutkie granulki niż glinkę, czy algi.

Shakerowa maska Yasumi-005

Nasypałam do kubeczka na oko połowę porcji, bo maseczkę robiłam w środku dnia i uznałam, że nałożę ją tylko na buzię i szyję. Do maseczek glinkowych zawsze daję za dużo wody i wychodzą mi zbyt rzadkie. Nauczona, więc doświadczeniem tym razem wlałam tylko trochę wody zamiast tych 30 ml i bardzo się zdziwiłam bo o rozmieszaniu maseczki w shakerze nie było mowy. Na szczęście sytuację dało się uratować, szybko dolałam wody i rozmieszałam maseczkę łyżeczką :).

Shakerowa maska Yasumi-006

Wyszło mi coś jakby kisiel jabłkowy, bo dokładnie taką kisielowatą konsystencję ma maseczka.

Shakerowa maska Yasumi-008

Nakłada się ją bardzo przyjemnie nie ścieka zbytnio z twarzy pachnie dość ładnie, ale ciut chemicznie. Maseczki wyszło mi tak dużo, że spokojnie można ją podzielić na  trzy, a nie tylko na dwa razy. Na twarz, szyję  zużyłam połowę tego co rozrobiłam, wysmarowałam więc jeszcze trochę dekolt, a i tak dużo zostało. Resztę zostawiłam sobie na wieczór i nałożyłam grubą warstwą na dekolt i szyję. Skóra po użyciu maseczki była w miarę nawilżona, nieco wygładzona i miła w dotyku, ale bez spektakularnego efektu. Nie zauważyłam niestety właściwości liftingujących, mniej stara niestety też nie byłam ;).

Podsumowując z maseczką jest trochę zabawy, trzeba się bardzo spieszyć, żeby dobrze ją rozmieszać, ma niecodzienną kisielowatą konsystencję, jest przyjemna w użyciu. Jednak nie zadowalają mnie efekty po jej zastosowaniu, trochę nawilżona i trochę wygładzona skóra to jednak za mało jak na moje wymagania.

Ciekawa jestem, czy znacie maseczki Yasumi? Jakie maseczki przynoszą u Was lepsze efekty oczyszczające, czy nawilżające?