Nowość od Iwostin Perfectin Lucidin; Profesjonalny peeling na noc z kwasem glikolowym + nowy wygląd bloga :).

Pinterest

Skóra tłusta, a przy tym trądzikowa, to skóra bardzo wymagająca, szczególnie jeśli jest to skóra po 30 roku życia. Trzeba tutaj mocno się starać, żeby wyglądała dobrze. Mnie w tych staraniach zdecydowanie pomaga utrzymanie balansu  między złuszczaniem a nawilżaniem, bo moim zdaniem to dwa najważniejsze aspekty w pielęgnacji takiej cery. Ostatnio jako produkt złuszczający stosowałam Profesjonalny peeling na noc Iwostin Perfectin Lucidin zawierający 12% kwasu glikolowego.

Kwas glikolowy jest bardzo popularnym kwasem, ze względu na duży przekrój działania. Jest dedykowany przede wszystkim do cery z przebarwieniami, ale sprawdza się także w preparatach przeciwzmarszczkowych i przeciwtrądzikowych, Należy on do grupy kwasów AHA i jest otrzymywany z trzciny cukrowej. Ma bardzo małą cząsteczkę, dzięki czemu dogłębnie wnika w skórę. Oprócz działania złuszczającego wykazuje, także właściwości nawilżające. Przy dłuższym stosowaniu pomaga pozbyć się zmarszczek i poprawia jędrność skóry.


Obietnice producenta:

Składniki aktywne peelingu to:

  • Kwas glikolowy 12%
    Działa złuszczająco, stymuluje odnowę komórkową oraz rozjaśnia przebarwieni
  •  Melavoid
     Hamuje syntezę melaniny, zapewniając wyrównany i jednolity koloryt skóry.
  • Dermawhite® NF LS
     Kompleks składników aktywnych, które wzajemnie nasilają swoje działanie:

    Kwas ferulowy – rozjaśnia przebarwienia
    Kwas glukonowy – obniża aktywność melanocytów
    Kwas cytrynowy – delikatnie złuszcza naskórek

Skład:

Jak peeling sprawdził się u mnie?

Peelling otrzymujemy w szklanej butelce z pipetką w formie pompki. Żeby nabrać produkt, trzeba najpierw wcisnąć końcówkę pipetki, a dopiero potem odkręcić zakrętkę.
Peelingu nabiera się akurat tyle, ile potrzebujemy na jedno użycie. W moim egzemplarzu pipetka działa bez zarzutu, nie zacina się i nie miałam nigdy problemu z dozowaniem.
Peeling ma lejącą, żelową konsystencję, jest transparentny, delikatnie zabarwiony na beżowo. Zapach ma prawie niewyczuwalny, raczej apteczny.
Producent zaleca, aby stosować go początkowo przez 3-4 tygodnie codziennie wieczorem, a potem raz, dwa razy w tygodniu. Ja używałam go co wieczór przez pierwsze 3 tygodnie, a po tym czasie przez jakiś miesiąc co drugi dzień. Ostatnio stosuję peeling około dwóch do trzech razy w tygodniu. Nakładam go na oczyszczoną i stonizowaną skórę i zostawiam solo, nie stosuję już kremu na noc. Preparat zostawia na skórze delikatny film, jednak nie jest on ani tłusty ani lepki i zupełnie w niczym nie przeszkadza. Pierwsze efekty działania peelingu zauważyłam bardzo szybko, praktycznie od pierwszych użyć. Przede wszystkim przebarwienia, rzeczywiście się rozjaśniają i stają się mniej widoczne. Zawarty w produkcie Melavoid hamuje syntezę melatoniny, dzięki czemu nowe przebarwienia nie powstają tak łatwo. Natomiast składniki złuszczające usuwają te już powstałe przebarwienia. Pierwszym jednak znakiem, że produkt rzeczywiście działa było to, że skóra stawała się wyraźnie wygładzona i ładnie napięta. Dzięki temu z czasem zmarszczki też stają się ciut mniej widoczne.

Jeśli chodzi o działanie przeciwtrądzikowe, to tutaj peeling sprawił się nieco gorzej, chociaż i w tym przypadku zauważyłam pewne rezultaty. Co prawda dzięki właściwościom złuszczającym zmniejsza nieco i oczyszcza pory, ale robi to w niewielkim stopniu. Natomiast jeśli mamy już wypryski to przyspiesza ich gojenie, wycisza.

Mimo dość wysokiej zawartości kwasu glikolowego peeling nie spowodował u mnie żadnych podrażnień. Piecze delikatnie, jeśli nałożymy go na uszkodzoną skórę, ale to normalne. Nie wysuszył mojej skóry, nie łuszczyła się w widoczny sposób, co według mnie jest jego dużą zaletą. Pamiętajcie jednak, że moja skóra jest przyzwyczajona do kwasów.

Należy także pamiętać, że peelingu używamy na noc, omijając okolice oczu i ust. W okresie kiedy nie ma dużego nasłonecznienia, przynajmniej przez te 3-4 tygodnie, kiedy trzeba go stosować codziennie. Nie wolno też w tym czasie zapominać o kremie z wysokim filtrem na dzień.

Podsumowując z peelingu Perfectin Lucidin jestem zadowolona i nie żałuję jego zakupu. Rzeczywiście rozjaśnia skórę, a przebarwienia stają o w wiele mniej widoczne. Skóra jest ładnie napięta, wygląda zdrowiej, a zmarszczki z czasem stają się mniej widoczne. W przypadku ataku wyprysków, wycisza skórę i przyspiesza gojenie. Myślę, że warto się na niego skusić. Duże znaczenie ma też moim zdaniem forma peelingu, mam wrażenie, że kwasy w kremach działają gorzej, niż jeśli są w postaci żelu, a już na pewno niż te w postaci toniku.

Pojemność 30 ml. Cena 56 zł.

Mieliście już do czynienia z nowymi peelingami Iwostin? A może z samym kwasem glikolowym? Podzielcie się proszę wrażeniami.

Mam także nadzieję, że zauważyliście małe zmiany w wyglądzie bloga. Zmienił się w końcu nagłówek, z którego teraz jestem niesamowicie zadowolona. Dajcie znać jak Wam się teraz podoba?

Summary
Review Date
Reviewed Item
Iwostin Perfectin Lucidin
Author Rating
5

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
  • Z iwostin mam na razie podkład.

    • I jak się spisuje?

    • Ja posiadam wersje kryjaca do cery wrazliwej….podklad jest dobry,kryje dobrze moze nie trzyma sie dlugo ale warto go kupic

  • Kwas glikolowy bardzo mnie ciekawi, chętnie wypróbuję tę pozycję ale to dopiero kolejnej jesieni 🙂

    • A stosujesz teraz jakieś kwasy? Bo do wiosny byś jeszcze spokojnie zdążyła :).

  • niestety kwas glikolowy mi nie służy:(

    • a który się u Ciebie sprawdza?

  • Te peelingi kuszą mnie od kiedy weszły do sprzedaży 🙂 Ale nie zdecydowałam jeszcze czy lepszy będzie z kwasem glikolowym czy ten z migdałowym.

    • Ja z kwasem migdałowym miałam dużo do czynienia, dlatego postanowiłam spróbować czegoś nowego. Przyznam, że skusiło mnie też stężenie kwasu, glikolowego jest 12%, a migdałowego 5%. 🙂

  • Przyglądałam się ostatnio tym produktom podczas wizyty w Super Pharm, ale ostatecznie nie zdecydowałam się – myślę, że w przyszłości również zrobię sobie taką kurację właśnie przy jego użyciu 🙂

    • Daj koniecznie znać jak poszło jeśli się zdecydujesz☺

  • No naglówek niczego sobie:-) zazdroszczę. Polubilam ostatnio kosmetyki w pipetkach – podumam nad peelingiem bo jakaos taks ię kwasów boję ale recenzja zachęcająca.

    • Dzięki☺. Jak się boisz kwasów to wybierz te wersje .” Na starość😅” z kwasem laktobiotycznym on jest najmniej inwazyjny☺. Są trzy różne peelingi z trzema różnymi kwasami.

  • U mnie migdalowy się nie sprawdza i już dawno mam ochotę na glikolowy. Miałam kupić krem bandi, ale może skuszę się na ten, bo jest trochę tańszy i sam glikolowy, a tam była jakaś mieszanka. Ale to dopiero od przyszłego miesiąca. Polecasz jakiś dobry filtr? Bo z tego co czytam to matująca 50tka z vichy wygląda na niezastąpioną w blogosferze 🙂

    • Robiłam migdałowym złuszczanie u kosmetyczki, efekt fajny ale nie powalający. Polecam ci właśnie Vichy zarówno 30 jak i 50. Ja najczęściej używam 30. Ładnie matuje i świetny pod podkład.

  • Mimo, że u Ciebie sprawdził się tak fajnie to ja jeszcze na razie nie chcę sięgać po kosmetyki z kwasami. Ale fajnie, że Tobie pomógł. Plus, świetne zdjęcia 🙂
    Wygląd bloga, super, w pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie się znajduję 😀 teraz jest bardzo ładnie 🙂

    • Dzięki, bardzo się cieszę że Ci się podoba, ja jestem bardzo zadowolona☺. A czemu nie chcesz kwasów. ?

  • Skład ma nawet lepszy niż Glyco-A, w którym jedynym składnikiem aktywnym jest kwas glikolowy, a tutaj jeszcze kilka innych substancji aktywnych. Jak wiesz 🙂 ja teraz będę próbować szczęścia z kwasem salicylowym, bo przebawienia mam już całkiem ładnie rozjaśnione (oprócz jednej upartej plamki na policzku) i bardziej mi zależy na walce z zaskórnikami.

    • To ja tak samo☺, widzę że mamy podoną skórę. Ciekawa jestem tego serum z kwasem salicylowym☺

  • Chętnie spróbuję, bo mam przebarwienia po trądziku. Jedyne, co mnie martwi, to hamowanie syntezy melatoniny – czy skóra nie staje się coraz jaśniejsza?

    • ciut rozjaśniona ale bez przesady :). Tu chodzi raczej o przebarwienia, które stają się mniej widoczne :). Ja bardzo lubiłam ten peeling sprawdził się u mnie o wiele lepiej niż np Pharmaceris z 10% kwasem migdałowym :). Teraz testuję peeling kwasowy Bandi z przewagą kwasu pirogronowego.

      • Daj znać jak ten z Bandi. Na mnie z Pharmaceris w ogóle nie działa oprócz tego, że mam całkowicie zaczerwienioną twarz, o nosie nie wspomnę 🙁

        • Bo ponoć kwasy w kremie działają najsłabiej, a najlepiej te w tonikach. Dam oczywiście znać jak poużywam trochę dłużej 🙂

  • Pingback: Najchętniej odwiedzane wspisy 2015 roku :) - Uroda, kosmetyki, makijaż w glowlifestyle.pl()

  • Czytałam o nim wiele i zastanawiam się nad nim oraz nad tym z bielendy … zdania w internecie są podzielne, a z mojego doświadczenia boję się że serum może nie robić nic ;/ czasem zbyt słabe stężenie w kwasie jest i produkt nie daje mi żadnych efektów. Jeszcze przemyślę zakup, ale dziękuje że o nim napisałaś tak konkretnie i od rzeczy.
    Pozdrawiam :*