Jak w czasie dnia opanować świecenie skóry, czyli bibułki matujące Shiseido.

Pinterest

Mam duże problemy ze świeceniem się skóry, dlatego bibułki matujące to w moim przypadku konieczność. To tyle w sprawie teorii, bo w praktyce bywa różnie. Bibułki kupiłam już dawno temu, na początku używałam ich regularnie, a potem mi się gdzieś zgubiły i na jakiś czas o nich zapomniałam. Ostatnio je znalazłam i odkryłam na nowo, a mowa o bibułkach matujących Shiseido. Kupiłam je na allegro i w tej chwili nie pamiętam już za ile, coś mi się wydaje że z przesyłką było to nie całe 40 zł.W opakowaniu znajduje się z tego co pamiętam 120 sztuk.

Przede wszystkim bibułki znajdują się w wygodnym etui. Jest ono wykonane z tworzywa sztucznego, także jest bardzo wytrzymałe. Bibułki znajdują się w środku w jakby kieszonce. Musicie wybaczyć wygląd mojego etui, ale bardzo często wrzucam bibułki do torebki, dlatego jest lekko zmięte. Bibułki dobrze trzymają się w środku, nie ma problemu z tym, że wypadną i rozsypią się po całej torebce.
Wykonane są z cieniutkiego papieru. Byłam bardzo zdziwiona, kiedy otworzyłam je pierwszy raz  i wyciągnęłam małą karteczkę, która najbardziej przypominała mi papier śniadaniowy :). Te, które posiadam nie zawierają pudru, ale specjalnie takie wybrałam, bałam się, że te z pudrem będą skomplikowane w obsłudze.
Początkowo byłam nastawiona trochę sceptycznie, bo to moje pierwsze bibułki matujące i zastanawiałam się, jak niby kawałek cieniutkiego papierka ma mi pomóc pozbyć się mega błyszczenia z twarzy. Moje obawy okazały się całkiem bez podstawne, bo bibułki radzą sobie świetnie. Moja skóra mocno się świeci, często w połowie dnia po prostu zmywam makijaż i robię go od nowa, bo moja twarz robi się tak tłusta, jakby była posmarowana olejem. Odkąd używam bibułek Shiseido wystarczy, że w momencie kiedy już bardzo się świecę zbiorę nadmiar sebum bibułką i  dołożę trochę pudru matującego. Bibułka świetnie radzi sobie ze zbieraniem sebum. Trzeba ją przyłożyć do skóry i delikatnie docisnąć. Wystarczy jedna na całą twarz, dzięki czemu są bardzo ekonomiczne. Sprawdzają się zarówno przy lekko jak i mocno błyszczącej twarzy. Kolejną ich zaletą jest to, że bardzo łatwo wyciągnąć z opakowania jedną bibułkę, a nie kilka naraz. Szczerze polecam wszystkim, którzy tak jak ja mają problemy ze świeceniem się skóry.
Przy okazji robienia zdjęć odkryłam, że zostało mi ich już niewiele i będę się musiała zaopatrzyć w nowe. Mam, więc do Was prośbę, doradźcie mi proszę co wybrać, najlepiej dobrego i w przystępnej cenie :).
A wy jak radzicie sobie z nadmiarem sebum w ciągu dnia? A może w ogóle nie macie z tym problemu?

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
  • Ja używam bibułek z firmy Marion – mogę śmiało polecić, działają rewelacyjnie 🙂

  • ja to się cały dzień ani razu nie zaświecę;)

    • Paulina Ty szczęściaro:-)

  • Ika

    Kiedyś o nich słyszałam i miałam w planach wypróbowanie, ale jakoś potem zapomniałam o tym. Teraz wystarczy mi puder 🙂

    • U mnie niestety sam puder nie daje rady:-)

  • jakie mają ładne opakowanie, ja na szczęście nie wymagam takiego produktu, ale oczywiście bibułki zawsze mam przy sobie 😉

    • czasem są niezastąpione )

  • O super produkt bede musiala sie w nie zaopatrzyc w dniu slubu 😀

    • dokładnie 🙂 w takim ważnym dniu lepiej być zabezpieczonym na wszystkie strony 🙂

  • Mam jakies bibułki, ale jeszcze ich nigdy nie uzyłam 🙂

    • eh jak ja bym chciała mieć a nie musieć używać 🙂

  • A ja gdy gdzieś się świecę, używam jednej warstwy chusteczki higienicznej. Dociskam ją jak taką bibułkę i sprawdza się identycznie;))

    • też tak czasem robię 🙂